Podcast Suplementy

Podcast #4 – Molekuła serca

Czego dowiesz się z podcastu?
 
  • czym jest koenzym Q10
  • na co wpływa w organizmie
  • kiedy go stosować
  • ubichinon czy ubichinol
  • synergia koenzymu
  • jak wysycić organizm i zastosować dawkę podtrzymującą
  • którą formę wybrać do suplementacji
  • jakie są przeciwskazania

Transkrypcja zapisu

Witaj. To jest kolejny z serii sygnaturowych podcastów, w których omawiam moje spojrzenie na zdrowie, w ujęciu holistycznym. Dziś opowiem o niesamowitym koenzymie. O koenzymie Q10.

Zapewne mniej lub więcej słyszałeś już o nim. Jednak pewnie nikt Ci nie powiedział po co go suplementować, kiedy, w jakiej formie, jak wysycić organizm.

Od lat zgłębiam wiedzę o naturalnych składnikach odżywczych i z czystym sumieniem stwierdzam, że istnieje bardzo niewiele suplementów, które tak dobrze działają na nasz organizm jak koenzym Q10.

Koenzym Q10 jest bardzo wszechstronny i ogromnie ważny dla naszego organizmu.

Uważa sie, że odkrycie koenzymu q10 to jedno z najważniejszych odkryć w całej historii leczenia chorób serca. Żeby nie być gołosłownym to powiem, że obecnie potwierdza to ponad 40 tyś badań naukowych.

Cóż to takiego? Czym jest koenzym Q10?

Koenzym Q10 należy do grupy koenzymów, które nazywa się ubichinonami. Po raz pierwszy został wyizolowany w 1957 r z serca wołu i sądzono, że jest on witaminą. Dopiero później okazało się, że jednak witaminą nie jest.

Ubichinon występuje praktycznie we wszystkich komórkach. Stąd jego nazwa – wywodząca się od łacińskiego „ubique” czyli „wszędzie”.

Bez niego nie bylibyśmy zdolni do oddychania, do jakiegokolwiek ruchu ani nawet do myślenia. Bez niego komórki nie wytworzą energii.

Q oznacza przynależność do grupy chinonów, a liczba 10 to liczba jednostek izoprenowych w łańcuchu bocznym. U człowieka wynosi 10, a np. u myszy: 9.

Jest on bardzo silnym antyoksydantem rozpuszczalnym w tłuszczach. I to jest pierwsza podpowiedź jak go poprawnie suplementować. Koenzym jest dosyć dużą cząsteczką i bardzo słabo przedostaje się do krwi. Ale wchłanianie można poprawić, jeśli przyjmiemy go z tłuszczem. Czyli tak jak wszystkie witaminy rozpuszczalne w tłuszczach A, D, E i K. Przyjmujemy koenzym Q10 razem z tłuszczem. Możemy go przyjąć do obiadu, albo przynajmniej wcześniej zjeść kanapkę z masłem i solą.

Większość koenzymu q10 nasz organizm produkuje sam. Bezproblemowo przebiega to do 25 roku życia, a potem następuje powolny spadek produkcji. Szczególnie odczuwają go osoby po 50 r życia. Aby w organizmie zaszła synteza koenzymu, to potrzeba obecności tyroksyny oraz min. 8 witamin i kilku mikroelementów. Wystarczy, że brakuje witaminy C, B12, B6, kwasu foliowego czy kwasu pantotenowego i synteza koenzymu będzie zaburzona.

Obecnie koenzym Q10 jest uznany z naukowego punktu widzenia jako środek leczniczy w przypadku przewlekłej niewydolność serca, nadciśnienia, cukrzycy typu II i zaburzeń mitochondrialnych.

Najlepsi specjaliści w dziedzinie suplementacji, zalecają go również w przypadku nadmiaru homocysteiny.

Na węgrzech koenzym q10 jest zarejestrowany jako lek w leczeniu przewlekłej niewydolności serca.  W Polsce, jest tylko suplementem.

Na co wpływa?

Jest bardzo długa lista i długo bym musiał o tym opowiadać, ale przede wszystkim koenzym Q10:

  • zabezpiecza lipoproteinę LDL przed utlenieniem (3x 100mg)
  • poprawia tolerancję wysiłku fizycznego przez co poprawia się jakość życia pacjentów cierpiących na serce
  • zwiększa siłę skurczu serca
  • ochrania naczynia krwionośne przed miażdżycą
  • uszczelnia śródbłonek przez blokowanie stresu oksydacyjnego
  • leczy choroby dziąseł (i to jest jeden z pierwszych symptomów tego, że brakuje w naszym organizmie koenzymu Q10)
  • obniża poziom białka CRP
  • stabilizuje błony komórkowe
  • poprawia funkcjonowanie płytek krwi, przez ograniczanie ich lepkości
  • zmniejsza ryzyko wystąpienia zaćmy

Kiedy stosować?

Niedobór koenzymu ma o wiele więcej osób niż można przypuszczać. Głownie dlatego, że jego poziom spada wraz z wiekiem.
Niedobór może wynikać również diety. Dotyczy to w szczególności wegetarian. Ale również produkcję mogą zakłócić przewlekłe choroby, zbyt intensywne ćwiczenia oraz niektóre leki.
Szacuje się, że w diecie spożywamy ok 3 mg koenzymu Q10 na dobę. Taka dawka jest dla każdego z nas zbyt mała. Naturalnym źródłem koenzymu są brokuły, szpinak, kapusta pekińska, orzechy, ryby, skorupiaki, wieprzowina, wołowina, drób.

Warto koenzym Q10 stosować w przypadku wszystkich chorób serca i układu krążenia. Osoby które przyjmują statyny, ponieważ statyny blokują wytwarzanie tego składnika odżywczego. A to w dłuższej perspektywie osłabi wszystkie mięśnie, w tym również serce. Inne leki to beta-blokery, leki przeciwko hipoglikemii, antydepresanty.

O układzie krążenia jest kilkugodzinny webinar, więc jeśli chcesz zgłębić wiedzę, to zapraszam do odsłuchania. Warto wiedzieć, że w przypadku chorób serca ogromne znaczenie ma dostarczanie organizmowi odpowiedniej ilości składników tworzących energię komórkową i tu przoduje koenzym Q10, ale również L-karnityna czy też D-ryboza.

Kardiolog dr Stephen Sinatra zawsze zalecał osobom oczekującym na zabieg na otwartym sercu przyjmowanie 30mg koenzymu q10 na dwa tygodnie przed operacją. Zalecał, ponieważ zauważył że praktycznie każdego pacjenta dało się bez problemu po operacji odłączyć od sztucznego płucoserca. Co nie jest łatwe.

W Japonii, na Węgrzech, we Włoszech czy w Kanadzie lekarze rutynowo zalecają chorym na serce przyjmowanie koenzymu q10. W Japonii jest to robione od 1974 r. To właśnie wtedy koenzym Q10 został zastosowany w leczeniu zastoinowej niewydolności serca.

Ubichinol czy ubichinon?

W sprzedaży znajdują się dwie główne formy koenzymu Q10. Są to ubichinon i ubichinol.

Ubichninon jest niezbędny dla metabolizmu energetycznego, a ubichinol jest antyoksydantem.

W naszym organizmie następuje ciągła przemiana jednego w drugi. Wszystko zależy od tego, jaka forma jest w danej chwili potrzebna. Czasami potrzeba zwiększyć ochronę przed wolnymi rodnikami, a czasami wesprzeć mitochondria. I podkreślę to jeszcze raz, nasz organizm potrafi utrzymać odpowiedni stosunek pomiędzy obiema formami.

Jednak w przypadku np. ciężkiej choroby ilość koenzymu q10 może spaść nawet o 25%. Gdy spadnie poniżej 75% lub więcej, to najprawdopodobniej nastąpi śmierć.

Ubichinon to stabilna i utleniona forma. Co nie znaczy że gorsza. Jest ona bardzo ważna dla wszystkich procesów energetycznych. W szczególności dla naszych mitochondriów. To na tej formie jest przeprowadzane ok. 90% badań naukowych.

Ubichinol
Natomiast ubichinol jest formą nieutlenioną i zredukowaną, która zawiera dwie dodatkowe cząsteczki wodoru. Producenci reklamują ubichinol jako najbardziej biodostępną formę. I to jest prawda. Ale ubichinol jest bardzo delikatny i nietrwały. Pod wpływem tlenu odrazu przekształca się w ubichinon. A o to jest nietrudno. Kontakt z tlenem może być już po spożyciu w przewodzie pokarmowym.

Ta prostota przekształcania jest ważna wybierając koenzym do suplementacji. Jeśli firma podczas produkcji dopuści choć minimalną ilość tlenu, to zamiast ubichinolu będzie ubichinon. A zapłacimy jak za ubichinol. Już da się tak zakapsułkować ubichinol, aby pozostał w formie nieutlenionej. Świetnie opanowali to i opatentwali japończycy z firmy Kaneka. Niestety jest on dużo droższy od ubichinonu.

Warto wiedzieć, że we krwi młodych osób, ubichinolu jest aż 96%, a pozostałe 4% to ubichinon.

Jaka jest biodostępność? Ubichinon ma od 20 do 30%, a ubichinol od 40 do 60%. Czyli przyjmując 100 mg koenzymu, w przypadku ubichinonu przyswoimy ok. 30 mg, a w przypadku ubichinolu nawet 60 mg.

Wysycenie i synergia

Aby terapia koenzymem Q10 była poprawna, to należy najpierw wysycić organizm, a potem przejść na dawkę podtrzymującą. Zbyt niskie dawki będą mało, albo prawie nic nie znaczące dla organizmu.

Wartość koenzymu Q10 we krwi powinna przekroczyć 0,25mg/l krwi. To jest wartość graniczna dopiero po której wykazuje on funkcje ochronną w naszym organizmie. Najlepiej żeby osiągnęła 0,35 mg/l.

Koenzym tak samo jak większość składników odżywczych wchłania się w jelicie cienkim. I to stąd jest przenoszony dalej do układu limfatycznego znajdującego się w obszarze jelit, a potem do krwi. Podczas transportu zostaje on związany z lipoproteiną LDL.

We krwi jego najwyższa wartość jest po ok 6 – 8 godzinach od przyjęcia suplementu. Okres połowicznego rozpadu wynosi ok. 30 godzin.

Aby nastąpiło wysycenie organizmu to należy przyjąć od 3 do 5 mg koenzymu Q10 na kg masy ciała. Przyjmujemy taką dawkę przez 3 tygodnie. Dla osoby ważącej 70kg będzie to od 210 do 350 mg.  Po okresie 3 tygodni poziom koenzymu powinien wynieść ok. 0,25 mg/l. Potem można przejść na dawkę podtrzymującą 100 mg na dobę.

 Selen
Koenzym Q10 należy zawsze przyjmować z min. 50 mcg selenu. Najlepszą formą dla osób z niewydolnością mięśnia sercowego oraz ogólnie w problemach z sercem i mięśniami będzie selenit.

Selenitu nie należy przyjmować z witaminą C. Selenometionię można, ale selenit nie.

Gdy koenzym Q10 połączy się z selenem, to aż o 54% zmniejsza się śmiertelność u osób starszych, na skutek chorób serca i naczyń krwionośnych.

Selen wspiera odzyskiwanie koenzymu Q10. Wspiera też grupę protein które dbają o jakość kolagenu. W obrazowaniu rezonansem magnetycznym, naukowcy zaobserwowali, że mięsień sercowy kurczy się z dużo większą łatwością u osób, które przyjmowały 200 mg koenzymu Q10 w połączeniu z 200 mcg selenu. To badanie trwało 5 lat.

Witamina E
Producenci suplementów wielokrotnie dodają do produktów zawierających koenzym Q10 witaminę E. I powstaje pytanie czy to ma sens? Otóż i tak i nie. Jeśli do suplementacji dołoży się witaminę E, to zwiększa się w wątrobie produkcja koenzymu Q10 o ok. 30%. I to jest super, ale jeśli przyjmujemy duże dawki witaminy E, a małe dawki witaminy C, to spora część koenzymu q10 zostanie spożyta na odzyskanie witaminy E. A tego byśmy nie chcieli. I tego prawie nikt Wam nie powie, a już na pewno nie producent suplementu.

Witamina E jest bardzo ważna i dla wątroby i dla serca. Pamiętajcie tylko, że nie należy przyjmować koenzymu Q10 razem z witaminą E. Trzeba zrobić min. 4 godziny odstęp. Z witaminą E jest tak, że nie przyjmujemy jej w nadmiarze, bo jak będzie jej za dużo to wejdzie w kaskadę redox i zacznie nam szkodzić. Stanie się wolnym rodnikiem.

Ile?

Przeglądając badania naukowe do webinaru o zdrowym sercu, widziałem stosowanie przez naukowców różnych dawek koenzymu q10. Były i takie po 30 mg ale i takie po 1200mg na dobę.
Jeśli stosujemy dobrej jakości suplement, który jest znormalizowany i ma udokumentowaną dobrą biodostępność, to dawka 200 mg będzie skuteczniejsza niż 1200 mg koenzymu słabej jakości.

Oto co jeszcze zrobić, aby suplementacja koenzymem była skuteczna.

Na początku wspomniałem, że koenzym jest rozpuszczalny w tłuszczach. Tak więc przyjmujemy go z jakimś tłuszczem.

Lepiej jest go przyjąć rano niż wieczorem. Dlaczego? Ponieważ koenzym wpływa na wytwarzanie energii i przyjęty wieczorem może zaburzyć sen.

Jeśli chcemy uzyskać lepszą biodostępność, to dobową dawkę warto podzielić na dwa razy. Np. Jeśli mamy przyjąć 100 mg koenzymu to przyjmijmy 50 mg rano i 50 do obiadu. Efekt będzie dużo lepszy niż jednorazowe przyjęcie 100 mg.

Jeśli początkowa reakcja jest słaba, albo nie ma jej wcale, to nie ma się co poddawać, tylko trzeba zwiększyć dawkę i utrzymać ja przez dłuższy czas. Jeśli dawki powiedzymy 400 mg nie pomagają, to warto zmienić suplement.

Jedna, optymalna dawka dla każdego po prostu nie istnienie.

  • choroby dziąseł: od 90 do 150 mg
  • choroba wieńcowa: 150 mg
  • dusznica od 180 mg do 360 mg
  • nadciśnienie: 200 mg
  • kardiomiopatia: min. 300 mg i więcej. (Gdy osobom z kardiomiopatią podawano koenzym q10 to u 70% nastąpiła znaczna poprawa, ale po odstawieniu suplementacji wszystko wróciło do stanu wyjściowego. Gdy znowu zaczęli suplementację, to znowu nastąpiła poprawa.)
  • łagodna i umiarkowana zastoinowa niewydolność serca: od 300 do 400 mg
  • choroba Parkinsona: 600 do 1200 mg. Nawet dawka 3000 mg była bezpieczna i dobrze tolerowana przez osoby chore na Parkinsona.
  • w chorobie nowotworowej: często więcej niż w chorobie Parkinsona.

Którą formę?

Pora przejść do omówienia którą formę wybrać. Znacznie tańszy ubichinon czy dużo droższy ubichinol?
Obecnie na rynku najtańszy koenzym Q10 pochodzi z Chin, trochę droższy jest z Indii ale najlepszy jest z USA i Japonii. W szczególności Japończycy świetnie opracowali proces produkcji ubichinolu. Wytwarzają oni naturalny i wolny od izomerów cis koenzym Q10.

W Polsce bez problemu znajdziemy japoński koenzym Q10 z firmy Kaneka. To jeden z najczystszych koenzymów dostępnych w sprzedaży. Kaneka sprzedaje je jako gotowy produkt, a firmy które je kupują, po prostu przepakowują go w swoje opakowania. Na opakowaniu podają tylko info że to jest produkt Kaneki. Cena za 60 kapsułek 100 mg ubichinolu to ok. 170zł.

Wspomniany wcześniej dr Sinatra sprawdzał która forma jest skuteczniejsza. Okazało się że zarówno ubichinol i ubichinon powodował wzrost stężenia koenzymu we krwi.

Jeśli potrzebujemy szybkiego uzupełnienia koenzymu to zdecydowanie lepiej będzie zastosować ubichinol. Wykazuje on lepszą resorpcję, dzięki czemu wystarczy mniejsza dawka.

W sprzedaży są produkty zawierają koenzym Q10 w proszku. Nie polecam bo to marnowanie pieniędzy. W prawie wszystkich suplementach koenzym zawsze zawiera cząsteczki skupione w struktury które przypominają kryształy. I to jest problem, bo nasz organizm nie radzi sobie z przyswajaniem tych kryształów.

Aby nasz organizm mógł przyswoić koenzym, to te kryształy muszą być całkowicie rozpuszczone. Aż do pojedynczych cząsteczek. Tylko w takiej formie będą one mogły przekroczyć przez błonę jelita. Przyjmując koenzym formie proszku, prawie wcale nie będzie on przyswajalny. Kryształy koenzymu Q10 rozpuszczają się w temperaturze o 10 stopni niższej niż normalna temperatura organizmu.

Przyjęcie proszku z łyżeczką oleju też nic nie da. Przyswajalność wynosi niecałe 5%. Zadziała rozpuszczenie koenzymu Q10 w nośniku olejowym w odpowiednim procesie produkcyjnym. I są specjalistyczne firmy które potrafią rozpuścić kryształy koenzymu podgrzewając go w oleju i tak zamykając kapsułkę, aby struktura ta nie uległa zmianie.

Podsumowując: Wszystko co dotyczy się serca i układu krążenia, tyczy się również koenzymu Q10. I z suplementacją wcale nie musimy czekać do zawału.

Każda osoba mająca problemy typu: stwardnienie rozsiane, przewlekłe zapalenia oskrzeli, łuszczyca, atopowe zapalenie skóry, schorzenia stawów, choroby jelit, fibromialgia czy też przewlekłe zmęczenie – powinna się zastanowić nad suplementacją koenzymem Q10.

Przeciwskazania

Koenzym Q10 ma bardzo podobną budowę chemiczną do witaminy K1, dlatego zaleca się aby nie zażywać go podczas przyjmowania leków na rozrzedzenie krwi tj. warfaryna i acenokumarol.

Oczywiście jeśli ktoś stosuje lek na rozrzedzenie krwi to powinien o każdej suplementacji poinformować lekarza. Lekarz powinien monitorować czasy protrombinowe u osób stosujących warfarynę i koenzym Q10. Jest jedno badanie przeprowadzone na szczurach które wykazały brak wpływu koenzymu q10 na warfarynę. Co więcej okazało się, że koenzym q10 może zmniejszać lepkość płytek krwi. Czyli może dzialać synergicznie z warfarynę, o ile będzie taka potrzeba. Pamiętajmy że w naturze jest cały arsenał środków rozrzedzających krew np. Witamina E, witamina C, nattokinaza, lumbrokinaza, woda, kwasy omega 3 itd.

Beta blokery hamują działanie enzymów które są zależne od konezymu Q10. Inaczej mówiac, beta blokery zmniejszają ilość koenzymu q10 w organizmie. Dlatego trzeba przyjmować go jeśli ktoś przyjmuje tego typu leki.

Reakcje niepożądane praktycznie nie występują, ale to co zgłaszano to zmniejszenie apetytu, nudności, biegunka.

Powiązane wpisy

Rutyna

admin

Podcast #1: Witaminy i minerały

admin

Krople z MSM

admin

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Akceptuję Dowiedz się więcej

>